bo ważne jest to co TU i TERAZ

sobota, 2 czerwca 2012

I tak oto minął sobie maj, bez słowa wzmianki z mojej strony. A to trochę niesprawiedliwe, bo to taki piękny miesiąc. Było kilka pięknych dni, wręcz upalnych i wywołałam już pierwsze piegi ;) Rozpoczęłam też sezon rowerowy: dwa tygodnie temu odbył się kolejny rajd rowerowy, a w minionym tygodniu trzy razy jechałam do pracy rowerem. I mam zamiar jeździć jak najczęściej, aż do jesieni.

Z okazji Dnia Matki córka zrobiła mój portret:



Kochane dziecko - zrobiła mi ładniejszy nos! :) Dostałam też od dzieci suszarkę do włosów, bo poprzedniczka dokonała żywota, a ostatnia jaką mieliśmy w domu przegrzewała się i sama wyłączała.
Z okazji Dnia Dziecka ja najchętniej spędziłabym czas z dzieciami jakoś fajnie, ale pogoda totalnie nie dopisała. Dostali więc na razie po słoiku nutelli.
Za niecałe 4 tygodnie koniec roku szkolnego. Jasiek nadal utrzymuje dość dobry poziom, nie powinno być miernych na koniec roku. Liczę też na 4 z niemieckiego ;) Natomiast Dominika ma szansę na stypendium burmistrza w nagrodę za wyniki w nauce. Byłoby super gdyby je dostała, można by wydać te pieniądze zgodnie z przeznaczeniem, ponieważ w przyszłym roku szkolnym Dominika będzie potrzebowała instrumentu klawiszowego do szkoły muzycznej, a to niemały wydatek. No ale zobaczymy.

A w pracy... nieogar i zapierdziel ;)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

żeby było...

Żeby nie było, że się chwalę.
Żeby było, że popieram akcje mające po prostu pomóc innym :)

Tak się złożyło, że miałam możliwość wziąć w ciągu dwóch dni w dwóch takich akcjach.

Pierwsza, to ogólnopolska zbiórka krwi pod patronatem motocyklistów: Motoserce.


Przejechałam się na motocyklu w paradzie jak jakiś VIP, a następnie oddałam krew - drugi raz w życiu, ale po 15 latach.

A dzisiaj byłam kłuta po raz drugi - z okazji Dnia Dawcy Szpiku i akcji rejestrowania się w bazie potencjalnych dawców szpiku.


I o ile jestem świadoma, że motocyklistom potrzebne są takie akcje w celu poprawienia swojego nie całkiem dobrego wizerunku, to w tym drugim przypadku jest pod wrażeniem wielkiej mobilizacji jaką wzbudził apel organizatorów tego przedsięwzięcia. W czasie od 12 - 18 zarejestrowało się ponad 500 osób. Tyle to na pewno nie zarejestrowało się w naszym regionie od początku roku!

niedziela, 22 kwietnia 2012

Przyszedł czas na refleksję nad urodzinami mojej jedynej córki :) Skończyła wczoraj 13 lat. Jak pamiętam siebie, to właśnie po skończeniu 13 lat uznałam, że można nazywać mnie "nastolatką". No i w tym wieku byłam kiedy w wypadku zginął mój tato.
Tutaj jako księżniczka, ale dla mnie jest Myszką/Myszą, Rybką/Rybą, Żabą/Żabiszczem...


Ma tak wiele pasji, że paradoksalnie może mieć problem z wyborem tego, co chce robić w życiu. Poza gitarą, śpiewem, malowaniem najważniejsze są jednak konie :)
Wszystkiego najlepszego Kochanie, życzę Ci przede wszystkim zdrowia :*

czwartek, 29 marca 2012

Jutro urodziny mojego Jaśka. Od lat to się nie zmienia że już w przeddzień jego urodzin wspominam sobie jak to było wtedy. Urodziny Dominiki to tez ważny dzień, ale jednak to od urodzin Jaśka wszystko się zmieniło - on był pierwszy :)


Kiedyś taki malutki, a teraz wyższy ode mnie, o rozmiarze buta nie wspomnę ;)


100 lat Misiu!

piątek, 17 lutego 2012

niespodzianka

Nie mam jakoś zakorzenionego głęboko poczucia, że muszę obchodzić hucznie walentynki, toteż prezent dla Piotrka kupiłam nie planując tego, raczej dlatego, że trafiło się coś fajnego. Ale dzień po walentynkach mamy
s w o j ą  r o c z n i c ę, nie pamiętam nawet którą dokładnie, więc kupiłam wcześniej krewetki i wino. Ale ze strony męża nie doczekałam się żadnych oznak pamięci. Niby wspominał, że ma dla mnie niespodziankę, ale będzie spóźniona, ale jakoś nie zmieniło to mojego ogólnego wrażenia, niezbyt pozytywnego. Więc zaprosiłam go na stypę z okazji naszej rocznicy, bo jak inaczej "uczcić" fakt, że byłam taka głupia żeby dać mu drugą szansę wtedy, dawno dawno temu. 
Aż tu raptem, wieczorem wołają mnie na strych, żeby coś zobaczyła. Antresola jest już pomalowana i skończona, więc nie wiedziałam, co niby miałabym tam zobaczyć. Szłam z nastawieniem, że nic nie jest w stanie zrobić na mnie większego wrażenia - no może poza jednym. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu to było właśnie t o  j e d n o. 
Takiego Elvisa mam w naszej przyszłej sypialni:



To jest to, co lubię najbardziej: kiedy ktoś pomyśli, co mi może sprawić przyjemność i zada sobie trochę trudu, co wcale nie jest równoznaczne z dużymi kosztami finansowymi. W tym przypadku Piotek uknuł to wszystko przy współudziale Jaśka, w tajemnicy przede mną i Iką :) I wyszło im fantastycznie!

czwartek, 16 lutego 2012

czego to szczyt?

Mam taki problem od co najmniej dwóch lat, że jakoś nie mogę się zorganizować i umówić córki mojej do dentysty. Bo najgorzej jak się wypadnie z tego rytmu umawiania się na wizycie na kolejną wizytę. A nasza dentystka umawia tylko w dwa dni w tygodniu i w limitowanym czasie. Przyjmując jednocześnie pacjentów - dodam - więc nie zawsze odbiera telefony. Jak mi się już udało nie zapomnieć i zadzwonić w wyznaczonym do tego terminie, to ona nie odbierała. A mi zdarzyło się pamiętać żeby zadzwonić chyba dwa razy. Raz nawet poszłam osobiście i czekałam w poczekalni, aż skończy z pacjentem, ale niestety nie zarejestrowała mnie, ponieważ właśnie przyjmowała prywatnie. Na NFZ rejestruje jak przyjmuje na NFZ. Zagotowało się we mnie i odtąd już nie jest naszą dentystką. No ale problem dzięki temu wcale nie został rozwiązany. A dziecko jęczało i jęczało, że dawno nie było u dentysty. No to jej w końcu powiedziałam: idź i się sama zarejestruj! No i poszła w końcu. Termin dostała akurat na walentynki. I co? Nie zapisałam tego w kalendarzu i zapomniałam jej przypomnieć żeby poszła... Jak się zorientowałam wczoraj, to postanowiłam, że pójdę i umówię ją na nowy termin, zanim jej powiem, że tamten termin minął ;) Poszłam dzisiaj i co? Akurat nie było pacjentów, bo chyba wolą zamiast leczyć zęby objadać się pączkami, więc tak na krzywy ryj, przy okazji, usunęłam sobie kamień z kłów :)))
To chyba jest szczyt wyrodności.