bo ważne jest to co TU i TERAZ

środa, 4 stycznia 2012

śpiewać każdy może :)

Pisałam, że od końca września na próbach chóru ćwiczyliśmy kolędy na koncert, który odbył się 28-go grudnia. Był to bardzo ważny koncert, bo rozreklamowany w całym mieście i miał tak jakby zaprezentować w pełni nasz chór. Centrum Kultury, pod które podlegamy, szarpnęło się nawet na jednakowe stroje dla nas wszystkich. Śpiewaliśmy z towarzyszeniem dzieci ze Szkoły Muzycznej. Wyszło bardzo fajnie, ale trema była :)


nasz maestro :)

pan da

Obiecałam pandę, oto ona:

niedziela, 25 grudnia 2011

Nowy Rok - nowe plany

Nowy Rok to jakby czysta karta. Jak na razie nie ubolewam, że jestem o rok starsza, za to cieszę się, że mogę mieć poczucie jakbym zaczynała coś od poczatku. Chociaż nie uważam, że z pewnymi zmianami należy czekać do 1-go stycznia.

Nie mogę się oprzeć, żeby nie podsumować minionego roku, bo był świetny. Sama siebie zaskoczyłam w wielu aspektach:

  • schudłam 13 kilo
  • udało mi się spędzać czas bardziej aktywnie, braliśmy udział w rajdach rowerowych, nawet jeździłam do pracy rowerem
  • pochłonęło mnie szydełkowanie, dzięki czemu wszystkie moje koleżanki obdarowane zostały bransoletkami, a nawet zaczęłam zarabiać na kordonki :)
  • przestałam spać do południa w wolne dni
  • odważyłam się ściąć na krótko włosy i była to trafiona decyzja
  • zaczęłam śpiewać w chórze :)
  • zaczęłam pisać wierszyko-rymowanki, głównie na okoliczność urodzin przyjaciół :)

W sferze zawodowej sprawdził mi się horoskop z Wróżki:

Lew 2011


Koniec z chowaniem głowy w piasek. Czas stawić czoła największym wyzwaniom. Zrobisz piorunujące wrażenie, na kim tylko zechcesz.

Praca i pieniądze
Praca nie będzie teraz dla ciebie najważniejsza, ale nawet siedząc cicho w kącie i robiąc swoje, nie unikniesz nagrody. Awans po prostu jest ci pisany i kropka. Prawdopodobnie otrzymasz go w drugiej połowie roku i będzie to dla ciebie niemałym zaskoczeniem. No nie bądź taki skromny, przecież dobrze wiesz, że na niego zasługujesz.

Nie było lekko, ale uważam, że podołałam. Awans i nowe obowiązki - jak na razie daję radę.
I czekam na horoskop na 2012 ;)

W Nowym Roku chciałabym mieć nadal tyle chęci do robienia tych wszystkich rzeczy co dotychczas. W pracy życzyli mi odkrycia kolejnych talentów, ale aż się boję co by to mogło być ;) Chciałabym znaleźć czas na czytanie książek, bo za mało czytam. Nadal staram się ogarnąć domowy budżet - może w tym roku będzie mi to lepiej szło. Nie będzie lekko, bo musimy ruszać dalej z remontem, a to będzie kosztowało. Postanowiłam, że skoro sprawdziłam, że metoda małych kroków się sprawdza, to zastosuję ją tutaj - i na następne Boże Narodzenie przyjmę gości u s i e b i e i ugotuję pierwszy w życiu bigos! Bo nie ma innej opcji. Chodzi mi po głowie jeszcze jedna sprawa, która może zostać rozstrzygnięta w tym roku. To zależy od tego, czy mój mąż zrozumie wreszcie pewne sprawy.

Podsumowując: życzę sobie i wszystkim,

aby za rok byli tak zadowoleni z 2012 roku, jak ja jestem z tego minionego!

Zgodnie z poniższą instrukcją obsługi świąt nie będę jeszcze stosować diety, ale PO świętach co najmniej dwa kilo do zrzucenia, niestety. No cóż, jak się ucztowało na trzech wigiliach, to chyba nic dziwnego ;)

Wesołych Świąt!



Za pośrednictwem Elvisa - bo nie może być świąt bez niego - życzę aby w te święta nikomu nie zabrakło tego, co jest dla niego najważniejsze! Wszystkiego naj i rodzinnych, radosnych świąt!

niedziela, 11 grudnia 2011

Dawno nie pisałam i zastanawiam się dlaczego. Chyba pisanie, któremu kiedyś poświęcałam więcej czasu zeszło na dalszy plan zepchnięte przez inne sprawy, które teraz absorbują mnie bardziej. A są to: szydełko, śpiewanie w chórze i wymyślanie rymowanek od czasu do czasu :)
Ostatnio szydełkuję też na zamówienie i wreszcie nie muszę się martwić, że kordonki i włóczki, jakby nie patrzeć, kosztują. Oto moje ostatnie produkcje :)

Mały akcent świąteczny:
Zrobiłam też czapkę - kota dla miłośniczki kotów :) Czapka ma ogon wzorowany na ogonie muflonowym :)))
Dzięki tej czapce mam nowe zamówienie i wkrótce pokażę wam czapkę-pandę :)

A poza tym śpiewam... Wspominałam, że od końca września ćwiczymy kolędy. Jednakże całkiem inaczej się je śpiewa w październiku czy listopadzie, a całkiem inaczej w grudniu. Teraz jest naprawdę super. Wsiąkłam w te klimaty i nie nudzi mnie to wcale. Chór też się pomału nrozkręca, zaczynamy być zapraszani na różne okazje. W międzyczasie mieliśmy na przykład występ z okazji Święta Niepodległości. Najbliższy ważny występ to koncert kolęd właśnie, 28-go grudnia. Wystąpimy wtedy w togach - normalnie czad!


W pracy zapieprz chyba się nie skończy i przestałam się łudzić, że jeszcze miesiąc i będzie łatwiej. Także po prostu robię swoje i staram się zrobić jak najwięcej i jak najwięcej nauczyć, bo ciągle jeszcze jest taka możliwość.
A Robaki nadal utrzymują poziom. Jestem po zebraniu u Iki, a przed zebraniem u Jaśka. Jasiek jak na razie ma jedno zagrożenie:

Oby jak najwięcej takich :)

czwartek, 3 listopada 2011

Rozważania o wadze i nie tylko...

Rok temu o tej porze ważyłam 12,5 kg więcej. W czerwcu stanęłam na 75 kg i tak się to waha teraz +/- 1 kg. Ale słodyczowy nałóg wraca i dlatego pomyślałam, że spróbuję jak rok temu, odstawić je na podobnych zasadach. No i chciałabym schudnąć jeszcze 5 kilo, bo mam ciągle całkiem sporo tłuszczyku na tułowiu :) No i miałabym bezpieczniejszy margines niż teraz. Myślę że 75 kilo, to powinna być dla mnie nieprzekraczalna granica jeśli chodzi o wagę. Hehe, brzmi co najmniej jakby to był 1 stycznia i postanowienia noworoczne, a nie początek listopada :)

Tak, kwestia wagi ostatnio chodzi mi po głowie, ale nie tylko. Nauczyłam się robić na drutach! Po raz trzeci... Aby znowu nie zapomnieć jak się nabiera oczka nakręciłam sobie komórką filmik instruktażowy z babcią w roli głównej :)) No i mam głowę pełna pomysłów i czuję się taka nieograniczona teraz!

No i mamy jesień. 1 listopada tego roku co prawda był tak ciepłym dniem, że gdyby nie przebieżka po cmentarzach, mogłabym śmiało wyciągnąć jeszcze leżaczek :) A tak pozostaje mi tylko jeszcze najbliższy weekend, który ma być ciepły, więc planuję rowerek. Taaaak, chciałabym, żeby ta pora jesienno-zimowa była w miarę aktywna, więc po długim zastanawianiu się kupiłam sobie nawet kurtkę sportową, żeby można było w niej jeździć na rowerze, łyżwach czy biegać. To tyle jeśli chodzi o plany, zobaczymy jak będzie z realizacją :) Super byłoby gdyby udało się być aktywną 3 razy w tygodniu, w pierwszej połowie października się udało, potem tylko chwilowo na zdrowiu podupadłam.

Jestem po wywiadówkach w szkołach moich dzieci i muszę pochwalić obydwa moje Robaki. Dominika trzyma poziom mimo dodatkowych obowiązków w szkole muzycznej, a Jasiek... otworzyła mu się chyba jakaś klapka w mózgu odkąd poszedł do tego gimnazjum! Ostatnio napisał klasówkę z niemieckiego najlepiej w klasie! Jestem taka dumna :)